Fredziu…

Nie sądziłem, że nasza przyjaźń tak brutalnie i szybko się zakończy. Pozostały mi ciepłe wspomnienia naszych wspólnie spędzonych chwil. Spacerów nad Bałtykiem w lockdownie po 7h, Twojego tonięcia w zimie przy ujściu Wisły- napędziłeś mi wtedy strachu , pamiętasz? Wyprawy do Wrocławia, puszczy białej, Helu, Zielonej, Ostrołęki, Zalewu…

Chce żebyś wiedział, że cały czas myślę o tobie. Ten 13 grudnia to już na zawsze będzie dla mnie przeklęta data. Tak szybko odszedłeś. Mieliśmy plany. 

Cieszę się, że mogłem być przy Tobie. Taka prawdziwa przyjaźń, którą można już liczyć tylko w stopniach Fredzia. 8 lat to dużo za krótko, ostatnie 3 tyg były ciężkie. Wiem, że się męczyłeś, przepraszam za złość, starałem się jak mogę żeby Ciebie uratować. 

Biorę pełną odpowiedzialność i przepraszam. Wiem, że to nie koniec, że jeszcze razem będziemy biegać po łąkach przy ujściu Wisły. Tam gdzie byłeś taki szczęśliwy. Balbina pyta o Ciebie.

Fredziu…brakuje mi Ciebie strasznie….

Osobisty post. Bo poza marzeniamy, pieniędzmi, samorealizacją jest życie wkoło. Nasi towarzysze, rodzina, którzy sprawiają , że się chce, a jak odchodzą, że się nie chce. 

 

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Scroll to Top